Blog > Komentarze do wpisu

Czy Mistrzowie pudłują?

Szmat czasu. Wiele lat wyrzeczeń, morderczych treningów, masy dni poza domem. Smak zwycięstwa, ale i chwile zwątpienia. Tomasz Sikora, który przeszedł niemal wszystkie stopnie biathlonowego wtajemniczenia,  począwszy od roku 1987, gdy zaczynał, poprzez jego debiut w PŚ w marcu 1993 i pierwsze podium pod koniec tegoż roku, miał dziś szansę na zwieńczenie swej naprawdę pięknej kariery. Wspinając się po kolejnych szczeblach poznania tajników ukochanego sportu, poznał i to niejeden raz, smak złota, rywalizując z Europejczykami. Słuchał Mazurka Dąbrowskiego odbierając złoty medal w Anterselvie za zwycięstwo na dystansie 20 kilometrów w gronie już międzynarodowym( strzelanie 0+0+0+0), tak naprawdę dopiero raczkując w tej ciężkiej dyscyplinie, a odniósł je piętnaście lat i cztery dni temu... I tylko jednego polskiemu czempionowi nie było dane przeżyć, choć się o ów stan otarł w Turynie i próbował go osiągnąć już pięciokrotnie… Olimpijskie złoto. Krążek, którego brak mimo wspaniałych osiągnięć nie pozwala stanąć Sikorze w jednym rzędzie z takimi sławami jak Solberg, Hanevold czy Bjorndalen. Wpisał się już na karty historii pozłacanymi literami, bo wygrał niemało i śmiem twierdzić, że jeszcze zatriumfuje w jakiejś Pokljuce czy innych zawodów z cyklu PŚ, może ugra nawet jakieś mistrzostwo kontynentu, jeśli będzie dalej się ścigał. Lecz kruszec próby sportowo najczystszej to ten pochodzący z medalu, na który szansa nadarza się raz na cztery lata. Siódme miejsce, skądinąd całkiem przyzwoite, to dla niego porażka. Ostatnia szansa w biegu masowym na 15 kilometrów, gdzie jak powszechnie wiadomo 36 letni Polak broni tytułu wicemistrza olimpijskiego.

 

On wtedy dobrze biega, lubi się ścigać. W czwartek przez to, że biegł z numerem jeden, pierwsze kółko przegrał z Austriakiem Christophem Summannem o 40 s. Nie wiedział bowiem jak ma biec, czy jest szybko, wolno i jak w porównaniu do innych – mówi jego trener, Roman Bondaruk, więc pozostaje nam trzymać kciuki za głowę naszego rodaka, gdyż forma fizyczna, mimo upływu lat nie jest wcale gorsza, niż gdy jako młody jeszcze chłopak wygrywał juniorskie potyczki z rówieśnikami. Nadzieja pozostaje.

 

Nieco gorzka, rzetelna ocena u góry nie pokrywa się jednak do końca z odczuciami moimi i pewnie wielu Polaków. Myślę raczej: niech stado niewyspanych, głodnych baribali pożre tych bezdusznych Skandynawów! Tomkowi należy się złoto niemniej niż Svendsenovi, Ferremu czy Francuzowi Vincentowi Jay, choć… pracował na nie przez dwie dekady i za całokształt owszem, powinien medal dostać poza wszelkimi kategoriami, taki Oscar jak dla Andrzeja Wajdy, za wkład w rozwój biathlonu i za wzruszenia, jakie towarzyszyły jego triumfom. Nie chcemy przecież, aby Tomek skończył jak Raphael Poiree, również niemal legenda dyscypliny i również bez wiktorii odniesionej w olimpijskich zmaganiach. Tylko gdzieś tam wewnątrz nie dają mi spokoju pytania.. Dlaczego ta ręka zadrżała? I czy u schyłku dzieła życia Mistrzowie, i to leżąc, pudłują?

piątek, 19 lutego 2010, bhad4

Polecane wpisy

Komentarze
2010/02/19 14:04:06
W patetycznej notce o naszym mistrzu takich rzeczy nie chciałem pisać, ale z ciekawostek z IO rozbawiła mnie odpowiedź na pytanie o snowboardziście Shaunie White jego rywali; 'Kiedy można z nim wygrać?'
'Kiedy nie przyjedzie na zawody' :-)) I jest złoto;-)

Współpracujemy z:

Kontakt:

know91 GG: 9473682

bhad4 GG: 1077883

Statystyki:

Najlepsze Blogi
Blogi Sportowe
darmowe komponenty na strone
PageRank
Katalog stron internetowych Sznurkownia.pl